Pontiac Firebird z dieslem 2.5 z BMW

beata

Nawet niezniszczalne amerykańskie V6 lub V8 może z jakiegoś błahego powodu oddać ducha. Co wtedy? Swap. Najlepiej na diesla. 

Zawsze kiedy opisujemy pojazd tego typu, jak na przykład sławne Mitsubishi 3000GT z 1.9 TDI albo Mazdę RX-8 z dieslem, odzywają się głosy oburzenia – to już lepiej było zezłomować! Ten pojazd stracił sens! Uuu skandal! Hurr durr jak ktoś śmiał przerobić własny pojazd według własnego uznania!!! – i temu podobne szloszki i złostki.

No to patrzcie na to

Oto Pontiac Firebird, ikoniczny amerykański klasyk z najgorszych lat motoryzacji z Detroit – z lat 80., kiedy to Amerykanie nie umieli robić nic poza pojemnością skokową, a i ta słabo im wychodziła. Normy emisji spalin dławiły wielkie silniki, które nie mogąc zakręcić się tak wysoko jak te mniejsze, generowały żenująco niską moc. To z tamtych czasów pochodzą takie genialne silniki jak 3.3 85 KM (Ford) czy 5.0 140 KM (General Motors). Obu tych producentów pobił jednak Chrysler, montując w modelu Cordoba jednostkę 3.6 91 KM, a w topowej odmianie – 5.2 V8 122 KM. Tu gif z klaszczącym Leonardo DiCaprio.

Za żenującymi osiągami doskonale nadążały hamulce i zawieszenie

Też były beznadziejne. Wiem, bo miałem amerykański samochód z 1978 r. Układ kierowniczy jak w Żuku, hamulce podobne, zachowanie przy gwałtownych manewrach – na dzisiejsze standardy katastrofalne. Mam wszelkie powody żeby przypuszczać, że Firebird z 1985 r. jeździł bardzo podobnie, tzn. może nie był szybki, ale za to bardzo dużo palił i może słabo skręcał, ale za to też beznadziejnie hamował.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *